dzieki baal za chwile szyderstwa

chociaz sie zgodze, do pelnej samozajebistosci jeszcze mi daleko

(ale pracuje nad tym)

wez wszak pod uwage, ze Miki uczyl sie grac m.in. ode mnie , Calibana i ToYa (w koncowej fazie, tzn odkad jestem princem), nie on jeden zreszta, i uwazam ze sie nauczyl

to ze zasiadajac z ludzmi z wawy do stolu (jak sie pojawia ofc) musze sie liczyc z prewencyjnym lomotem, to inna sprawa
a ja nadal uwazam ze combat na tre jest swietny (pracuje obecnie nad jednym), i naprawde mozna pokombinowac. duzo manewrow, olewasz fortka, przy dobrym zlozeniu mozna powalczyc, ok, klasyczny deck combatowy (jak rzekl Gali

) wgniecie ich w ziemie, tyle ze poza wgniataniem w ziemie nic nie zrobi

a kolesie za chwile sie wytocza (chantry to zajebista lokacja)
inna sprawa ze tremerami nie gra sie latwo
i wez pod uwage efektywnosc - zeby wbic tremucha w ziemie potrzebujesz paru kart (drawing, grabie, strike z pot albo agravy itp), a daleki plus theft to 1-2 karty (czasem masz manewr z intercepta). tremuchy vs tzi to zupelnie odrebna kwestia, nie mozna miec wszystkiego

btw rzadko koncza mi sie karty
