Polskie Forum VTES

Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukanie zaawansowane  

Aktualności:

Autor Wątek: Let's Play...station...  (Przeczytany 8344 razy)

Twardy

  • *
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 216
  • Sargath
    • Zobacz profil
Let's Play...station...
« dnia: Październik 26, 2012, 08:43:13 am »

Tak sobie zapytam. Choć temat ni do końca "komputerowy".

Napiernicza ktoś na PS3? W cokolwiek... Jakieś BF3, Borderlands 2 czy nawet Singstar w multi?
Zapisane
God is now here or God is nowhere ?

Manit0u

  • Global Moderator
  • *
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 1342
    • Zobacz profil
Odp: Let's Play...station...
« Odpowiedź #1 dnia: Październik 26, 2012, 11:37:33 am »

Ja ciskam w WipeOut, Virtua Fighter, Soul Calibur, Split/Second, Journey i Flower (chociaż Flower to nie multi).

Na imprezach i tak króluje DJ Hero i rzucanie dyskiem (ale to wymaga move'a). Jak nikt nie weźmie takich ekstra rzeczy to o dziwo wszystkim, nawet laskom, podoba się Split/Second...
« Ostatnia zmiana: Październik 26, 2012, 11:39:56 am wysłana przez Manit0u »
Zapisane
Time is precious. Waste it wisely.

Twardy

  • *
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 216
  • Sargath
    • Zobacz profil
Odp: Let's Play...station...
« Odpowiedź #2 dnia: Październik 26, 2012, 12:14:06 pm »

Widzę klimaty ściganko-nawalankowe :P

Ja dla funu grywam w Deus Ex, Assasiny, RDR a dla multi ciepałem w BF3 wcześniej w w Bad Company2 a aktualnie nawalam w Borderlands 2.
Zapisane
God is now here or God is nowhere ?

Manit0u

  • Global Moderator
  • *
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 1342
    • Zobacz profil
Odp: Let's Play...station...
« Odpowiedź #3 dnia: Październik 26, 2012, 05:15:58 pm »

W BL2 gram na kompie. Granie w strzelanki na konsolach to dla mnie mega porażka po nastu latach korzystania z klawiatury i myszki :)
Zapisane
Time is precious. Waste it wisely.

Twardy

  • *
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 216
  • Sargath
    • Zobacz profil
Odp: Let's Play...station...
« Odpowiedź #4 dnia: Październik 27, 2012, 04:49:41 am »

Oj tam oj tam. Nie jest to może mega precyzja, zwłaszcza, że nie jestem jakiś zajefajny, ale idzie się nauczyć. Poza tym prawie wszystkie strzelanki bazują na podobnej mechanice/silniku itp., więc jak się nauczysz grać na konsoli w jedną to pozostałe pod względem mechaniki nie będą sprawiać kłopotów.

Natomiast porażka to dla mnie ludzie, którzy grają w Giutar Hero na klawiaturze na kompie :/
Zapisane
God is now here or God is nowhere ?

Manit0u

  • Global Moderator
  • *
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 1342
    • Zobacz profil
Odp: Let's Play...station...
« Odpowiedź #5 dnia: Październik 27, 2012, 06:48:51 am »

Oj tam oj tam. Nie jest to może mega precyzja, zwłaszcza, że nie jestem jakiś zajefajny, ale idzie się nauczyć. Poza tym prawie wszystkie strzelanki bazują na podobnej mechanice/silniku itp., więc jak się nauczysz grać na konsoli w jedną to pozostałe pod względem mechaniki nie będą sprawiać kłopotów.

Natomiast porażka to dla mnie ludzie, którzy grają w Giutar Hero na klawiaturze na kompie :/

Zgodzę się z guitar hero. Ze strzelankami już niekoniecznie. Te wypuszczane na PC i konsole z regóły mają całkiem inną mechanikę, niż te tylko PC'towe. Chodzi mi tutaj o auto-aim, i efekt "muchy w smole", który poprawia płynność na konsoli a okrutnie mierzi ludzi przyzwyczajonych do dużo szybszego tempa obracania się itp. z gier, które wykuły drogę strzelankom (Quake, Counter Strike itp.). Niestety kontroler nie daje Ci takiej kontroli (all pun intended) i precyzji, przy zachowaniu szybkości i płynności, jak klawa i mycha.
Zapisane
Time is precious. Waste it wisely.

Twardy

  • *
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 216
  • Sargath
    • Zobacz profil
Odp: Let's Play...station...
« Odpowiedź #6 dnia: Październik 27, 2012, 11:52:03 am »

Mam kumpla, który gra na Ps3 używając klawiatury i mychy, więc dla chcącego nic trudnego. ;-)
Ja tylko autoaima spotkałem w CoD MW2 i RDR. W Bf3 czy innych musiałem się męczyć normalnie.
Oczywiście, że na konsolach gra się inaczej niż na PC ale czy gorzej to już nie wiem.
W dupie mam te wszystkie frame rate'y czy rozdzielczość gdyż uważam, że już pozion grafiki w 90% gier jest zajebisty w porownaniu do tego na czym się wychowywałem (doom, duke itp). Kluczowe jest dla mnie to, że od 7 lat kkupujesz grę na pleja i nie musisz się martwić wymaganiami bo śmiga a przez te 7 lat na kompa wydałbym wpip kasy.
Zapisane
God is now here or God is nowhere ?

wenanty

  • *
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 989
    • Zobacz profil
Odp: Let's Play...station...
« Odpowiedź #7 dnia: Październik 27, 2012, 04:45:47 pm »

Mocno używam PS3, ale nie do tytułów sieciowych. Jak chcę się pobawić z ludźmi, to umawiam się do knajpy albo jadę na turniej VtESa (też do knajpy) :)
Znaczy, zasadniczo nie mam nic przeciwko sieciowym tytułom, ale interesujące mnie gatunki to single lub kooperacje przy jednej konsoli lub walka przy jednej konsoli lub ewentualnie online jako tło dla singla (jak w Demon's Souls). Jeśli szukasz PSNowego ziomka, to nie ja. A jeśli chcesz się pozachwycać/po*cenzura*ać w temacie jakiejś gierki, to dawaj.
Zapisane
"szeroka aktywnosc na terenie naszego kraju calkowicie nam nieznanych i obcych form zycia nie moze byc ukrywana przed spoleczenstwem" - z listu otwartego o UFO do Prezydenta RP

Manit0u

  • Global Moderator
  • *
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 1342
    • Zobacz profil
Odp: Let's Play...station...
« Odpowiedź #8 dnia: Październik 27, 2012, 05:42:16 pm »

Wenanty, zakup sobie Flower i Journey. Te gry odmienią Twoje życie :)

Journey to co prawda co-op multiplayer, ale właściwie się tego nie zauważa. W trakcie gry możesz spotkać innego, losowego gracza, który również odbywa swoją podróż. Możecie sobie pomagać albo się zignorować kompletnie. Dopiero jak przejdziesz grę to Ci pokazuje z kim grałeś (w grze wszyscy mają przypisany jedynie symbol, nie widzisz żadnych nicków itp.).

Ja już najbidniej 7 razy ją przeszedłem sam a patrzyłem jak inni przechodzą ładnych parę (cała gra zajmuje ok 2-3h). Za każdym razem odkrywasz w niej coś nowego, co rzuca całkiem inne światło na to, co do tej pory przeżyłeś. Niesamowita sprawa.
« Ostatnia zmiana: Październik 27, 2012, 05:46:31 pm wysłana przez Manit0u »
Zapisane
Time is precious. Waste it wisely.

wenanty

  • *
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 989
    • Zobacz profil
Odp: Let's Play...station...
« Odpowiedź #9 dnia: Październik 27, 2012, 07:07:05 pm »

Flower znam (ok, ale bez zachwytu), na Journey nie mam ochoty. Sieciowe podejście z bezimiennymi uczestnikami rozumiem (bywają takie gry na PS3, taki styl multi trawię jako jeden z niewielu), ale to dla mnie za mało. Mnie interesują historie. Bardziej rozwinięte niż "podróż w stronę wielkiej góry". Dlatego za jedne z lepszych starych gier (to specjalnie dla Ciebie, ManitOu) uznaję Beyond Good&Evil (wszystko jedno, czy na PC czy PS2) albo Ico czy Shadow of the Colossus. Tam był podobny, oniryczny klimat, dziwność i unikalność, niedopowiedzenia, ale przynajmniej bardzo szybko dostawałem również motyw przewodni (choćby ulotny i niedookreślony), który organizował mi rozgrywkę.

Polubię każdego, kto wmówi mi, że jego fabuła jest fajna. Obiektywnie może być tak kiepska jak w Goldeneye czy Harrym Potterze - wystarczy, że uwierzę w jej fajność. W Gwiezdne Wojny wierzyłem (przynajmniej te dwadzieścia-kilka lat temu), tak samo uwierzyłem w Heavy Rain czy Uncharted. W Skyrim nie wierzę (urwał się kołek, na którym zawiesiłem niewiarę), nie wierzę w Diablo 3 czy całą serię Fallout (tak, od piętnastu lat nie mogę tego wchłonąć, pewnie głównie przez 'Akirę' pana Ōtomo). Każdy jest inny. Ja, ten przykład, jestem w niektórych momentach niepełnosprytny, bo posypuję truskawki cukrem.
Zapisane
"szeroka aktywnosc na terenie naszego kraju calkowicie nam nieznanych i obcych form zycia nie moze byc ukrywana przed spoleczenstwem" - z listu otwartego o UFO do Prezydenta RP

Manit0u

  • Global Moderator
  • *
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 1342
    • Zobacz profil
Odp: Let's Play...station...
« Odpowiedź #10 dnia: Październik 27, 2012, 08:52:31 pm »

Shadow of the Colossus mnie znudziło w okolicy czwartego kolosa. Za dużo było biegania po pustkowiach, które niewiele w sumie wnosiło a sama walka z kolosami stawała się męcząca i wtórna. Zasada prób i błędów przy właściwie zręcznościowej platformówce trochę mnie irytowała.

Journey powinieneś sprawdzić. Tu nie chodzi tylko o samą "wędrówkę w stronę góry". Chodzi głównie o to (przynajmniej dla mnie), że podczas tej wędrówki odkrywasz motywy stojące za tą właśnie podróżą oraz historię świata, w którym się znajdujesz. W miarę jak odbywasz więcej wędrówek odkrywasz coraz więcej szczegółów, które były tam cały czas tylko wcześniej ich ze sobą nie powiązałeś, a niektóre z nich rozsadzają umysł. Pomaga też fakt, że gra jest sama w sobie lajtowa, więc ciężko się zawieść czy mieć do niej negatywne uczucia w związku z frustracją niepowodzeniami.
Zapisane
Time is precious. Waste it wisely.

wenanty

  • *
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 989
    • Zobacz profil
Odp: Let's Play...station...
« Odpowiedź #11 dnia: Listopad 02, 2012, 09:36:35 pm »

Journey powinieneś sprawdzić. Tu nie chodzi tylko o samą "wędrówkę w stronę góry". Chodzi głównie o to (przynajmniej dla mnie), że podczas tej wędrówki odkrywasz motywy stojące za tą właśnie podróżą oraz historię świata, w którym się znajdujesz. W miarę jak odbywasz więcej wędrówek odkrywasz coraz więcej szczegółów, które były tam cały czas tylko wcześniej ich ze sobą nie powiązałeś, a niektóre z nich rozsadzają umysł.

To można powiedzieć o każdej grze, która posiada fabułę (a nie "fabułę", jak choćby shootery). Z tego co pisałeś o grach, mamy zupełnie inne oczekiwania i ulubione tytuły, ale może jednak sprawdzę. Tyle, że:

Pomaga też fakt, że gra jest sama w sobie lajtowa, więc ciężko się zawieść czy mieć do niej negatywne uczucia w związku z frustracją niepowodzeniami.

Tego z kolei nie znoszę. Nie cierpię, gdy gra traktuje mnie jak upośledzone dziecko w szkole integracyjnej, poklepuje po ramieniu, daje medale i dyplomy "za uczestnictwo". Jak chcę lajtowo spędzić czas, bez stresu, starań, skupienia, wyzwania, to idę na piwo, maluję figurki, oglądam film, słucham muzyki, piszę wiersze (:)). Jak siadam do gry, to chcę, żeby to była gra. Dlatego lubię ADoMa - popełniasz jeden gruby błąd i zaczynasz od samego początku (jeśli nie savescummujesz, a z tego wyrosłem dawno temu). Dlatego gram w DF, gdzie nieoficjalnym mottem jest "losing is fun". Dlatego bardzo lubię Demon's Souls, gdzie właściwie nie istnieje pojęcie sejwa, gdy giniesz to cofasz się na początek rozdziału, gdy pozwolisz zabić NPCa zamiast go obronić, to on po prostu już nie żyje i musisz się z tym pogodzić a nie wczytać zapisaną wcześniej grę, gdzie nawet nie można zrobić pauzy, żeby iść się wysikać czy wziąć bro z lodówki, bo świat żyje cały czas. Dlatego też gram w jRPGi, bo choć główny wątek rzadko bywa wyzwaniem (służy do opowiedzenia jakiejś historii), to twórcy pakują w te gry naprawdę masę czelendży - moje ulubione trzy tytuły na PS3 (Resonance of Fate, Star Ocean 4, Tales of Graces f) zjadły mi już łącznie ponad 500 godzin gameplaya (czyli godzin życia sporo więcej), a nadal żadnej z nich nie wymaksowałem (ale spoko, jeszcze kilkaset godzin i cel zostanie osiągnięty). I dlatego nie gram w RTSy z maszyną, bo w każdym momencie mam wrażenie, że daje mi fory, żebym miał jakąś szansę, a poziom trudności to tylko decyzja czy fory będą większe czy nieco mniejsze. Owszem, czasem grywam zupełnie na luzie, spokojnie i bez spinki, ale to tylko oznacza że włączam wymagający tytuł i robię rzeczy/zadania/wyzwania/trofea, które na moim poziomie kompetencji w danym tytule nie są już trudne. Albo pykam na PSP w pociągu, wybijając palcami równiutkie pata-pata-pata-pon, co też jest dla mnie lajtowe przez lata szkoły muzycznej, a nie dlatego że gra jest niewymagająca.
Zapisane
"szeroka aktywnosc na terenie naszego kraju calkowicie nam nieznanych i obcych form zycia nie moze byc ukrywana przed spoleczenstwem" - z listu otwartego o UFO do Prezydenta RP

Manit0u

  • Global Moderator
  • *
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 1342
    • Zobacz profil
Odp: Let's Play...station...
« Odpowiedź #12 dnia: Listopad 02, 2012, 10:17:34 pm »

Akurat przez "lajtowość" w Journey nie miałem na myśli wodzenia za rączkę i pełnego cateringu. W tym sensie gierka jest całkowitym przeciwieństwem tego typu podejścia. Na starcie masz podane co robią 2 przyciski i to tyle co masz powiedziane. Potem już musisz sam wszystko kminić, sam odkryć którędy i gdzie iść, rozwiązywać zagadki itp. Challengy też nie brakuje, chociaż nie są konieczne żeby przejść grę to i tak najczęściej się je robi bo sprawiają dużo funu, chociaż mogą być nieco trudne i wymagać licznych podejść.

Jak lubisz ADOM to polecam Genesis, jeden z fajniejszych MUD'ow, chociaz przez wielu uznawany za nieco zbyt hardcorowy i całkiem niepodobny do współczesnych MMO jako że nie ma jasnego podziału na krainki, w których chodzisz na konkretnym level'u bo przeciwników na wysoki level to możesz spotkać już 10 kroków od lokacji startowej. Sprzęt Ci nie zostaje jak wyjdziesz z gry itp. Napinam od nastu lat i dobrze jest.

Przenieśmy resztę dyskusji też tutaj, żeby nasz bydgoski prince się nie denerwował niepotrzebnie :)

- poprzez "Arcade" jako gatunek gier mam na myśli takie, które oryginalnie powstawały na automaty. Będą to głównie nawalanki, wyścigi, platformówki itp.

Z tych gatunków zostały chyba tylko nazwy. Przestały być wyłącznie zręcznościowe, wchłonęły elementy managerów, grindu, strategii, fabuły. I na konsolach i na PC. Bo hardware naprawdę się rozwinął przez 20-30 lat, od złotej epoki slot(slut)-machines. A element zręcznościowy i tak przeżyje jeszcze długie lata, bo bez niego trudno stworzyć dobrą grę (czysta walka umysłów to tylko w kategorii go/szachy/brydż i to w dodatku nie przy podejściu sportowym). No, albo w ADoMie, gdzie turowy jest nawet zwykły ruch (co lubię, ale w ADoMie).

- jRPG nie zawsze jest złe, ale większość mi nie leży. Trochę zbyt duży nacisk jest tam położony na cyferki, jakieś bzdurne "epickie zagrywki" (jak animacje niektórych czarów czy specjalnych ataków w serii Final Fantasy) i chodzenie od bossa do bossa. Akurat sandbox mi nie przeszkadza, w takiego Morrowinda się zagrywałem miesiącami a główną fabułę ukończyłem tylko raz bo większym funem było robienie side-questów i odkrywanie świata (do tej pory ciężko znaleźć świat gry komputerowej z tak bardzo rozbudowanym "lore" wewnątrz niego, godziny całe spędzałem siedząc w grze w sklepie z książkami i je czytając)

Tego zupełnie nie rozumiem. Rozbudowany świat? Side-questy? Główna linia fabularna owszem, ale równie ważne (a czasem ważniejsze) godziny eksploracji, kombinowania, wczuwania się? Czytanie nawet najzwyklejszych dialogów z nieznaczącymi NPC? Wysiłki sprowadzające się do budowania obrazu świata i relacji z nim? No to przecież dlatego gram w jRPGi. Niekoniecznie w najnowsze FF (do serii mam sentyment, ale nowe odsłony zupełnie nie spełniają moich oczekiwań). Tyle, że na FF świat się nie kończy; mocno grałem w - żeby rzucić tytułami tylko z PS3 - Star Ocean: The New Hope, White Knight Cronicles (obie części), Resonance of Fate, Tales of Graces. Każda z wymienionych pozycji to poświęcone przeze mnie grube dziesiątki godzin gameplaya (czyli sporo więcej godzin rozrywki), a w niektórych przypadkach mocno przekroczyłem 200h gameplaya.

Jasne, w każdej sprawdzałem, czy inwestycja w X punktów statów/czegośtam kosztem Y czasu/zasobów będzie korzystniejsza w tym czy w innym podejściu. Ale to akurat cecha każdego RPG, również takiego papierowego. Maksowanie jest elementem tej zabawy i jeśli interesuje Cię czyste odgrywanie, to lepiej zainteresować się progresywnym teatrem lub 'terapią ustawień' Hellingera w psychoterapii.

Heavy Rain był spoko, poza sceną z płaczącym dzieciakiem, która mnie - jako posiadacza dzieci - przyprawiła o ból głowy ze względu na odwrócone priorytety (łażenie po domu i rozglądanie się za różnymi rzeczami zanim będzie można uspokoić dziecko, bez sensu)

A mnie ta scena zachwyciła. Jestem dzieciaty i w tamtym momencie, w obliczu tak postawionego problemu, odgrywałem postać, a nie przejmowałem się co z tego wyniknie. Ta gra wciągnęła mnie na tyle, że całe pierwsze przejście realizowałem tak, jak wydawało mi się to pasować do posiadanych informacji co do postaci. Bo ta gra polega właśnie na tym, na czym powinna opierać się gra przygodowa - robisz co chcesz/wybierasz, a potem ponosisz tego konsekwencje. Przy kolejnych przejściach możesz się domyślać, maksować, szukać innych ścieżek fabularnych. Przy pierwszym - przeżywasz opowieść. Ja sam, w prologu, będąc miłym mężem z ładną żoną, dziećmi i fajną chałupą, odgrywałem bardzo pozytywnego, ale jak nadszedł moment, że mogłem zechcieć ją pocałować w kuchni, to się zawahałem, a gra zachowała się w najlepszy z możliwych sposobów - moment minął i chwila uleciała. A ja nie wczytałem sejwa, tylko do kolejnego przejścia zastanawiałem się, co by było gdyby...

Dlatego też pierwsze przejście przegrałem mocno, choć przynajmniej ocaliłem część postaci. O to chodzi w dobrej, rozgałęzionej fabule (nie piszę "nieliniowej", bo nieliniowość to mogę osiągać przy papierowym RPG z żywymi ludźmi). O decyzje i konsekwencje tych decyzji. Takie, które zaakceptuję, bo zrozumiem nieuchronność albo zaakceptuję, bo gra nie pozostawia mi wyboru (ADoM, Demon's Souls).

jeżeli chodzi o ciekawe, nieliniowe gry na PC to jest przecież Arcanum

Znam Arcanum. Tyle, że to tytuł z 2001 roku - sprzed 11 lat. Masz coś nowszego na PC? Podpowiem: pierwowzorem stylu Heavy Rain (czysta przygodówka oparta na QTE) była gra Fahrenheit (w USA Indigo Prophecy) z 2005 roku. Była na PC. Ale była też na PS2 i Xboksie. I grając w nią właśnie na PS2 zrozumiałem, że poprzednio-epokowa dominacja PC w dziedzinie przygodówek (od początku lat 90 i Monkey Island Lucasfilmu czy przygodówek Sierry) stała się właśnie historią.

Fajnie, że znasz i lubisz klasykę gier video. Ale nie mam pojęcia, dlaczego nie oprzesz się na żadnym tytule bez 10-letniej karencji. Ja uwielbiam opery Mozarta czy płyty Laibacha, ale to nie znaczy, że odrzucam Kilara czy donGURALesko. Lubię czytać J.R.R. Tolkiena, Harper Lee czy Platona, ale również czytam na bieżąco J. Dukaja, Mo Yana (ziom się nazywa Mo Yan - nie wiem czy się powinno odmieniać chińskie nazwisko) czy N. Chomsky'ego. Kręci mnie "Se7en" Finchera czy "Das Boot" Petersena, ale również wkręca mnie "Melancholia" Triera oraz na najnowszego Bonda pójdę do kina oczekując dobrej rozrywki.

Akurat widzę, że część gustów mamy podobnych (patrząc po niektórych grach, literaturze i filmach). Wiem, że jadę starociami i klasykami z gier, ale właśnie dlatego są one klasykami, że naprawdę ciężko im dorównać. Nie robią już RPG jak Planescape: Torment, które mogłeś przejść na mnóstwo sposobów i jak chciałeś to nie musiałeś stoczyć nawet jednej walki. Najbliżej tego z nowszych tytułów jest Deus Ex: Human Revolution, w którym jest raptem jedna walka, której nie da się uniknąć. Dużym problemem obecnych gier jest to, że skupiają się za bardzo na pięknej grafice, animacjach, w pełni "mówionych" dialogach itp., obiecują kokosy i zatracają oryginalny sens (vide Mass Effect, cała seria, która znużyła mnie niemożebnie już po paru godzinach gry). Brakuje mi takich Planescape'ów, Might & Magic'ów (nie mylić z Heroes of Might & Magic!) i Morrowind'ów (bo Oblivion i Skyrim były be).

No nic, zobaczymy co wymyśli Obsidian ze swoim Eternity, które zapowiada się naprawdę ciekawie: http://eternity.obsidian.net/
Z innych ciekawych zapowiedzi jest jeszcze Grim Dawn, arpg (diablowate) w klimacie steampunk epoka wiktoriańska: http://www.grimdawn.com/

Ale to jak wspominałem, trzeba liczyć na indie developerów, nie wielkie studia, które wypuszczają AAA tytuły.

Chwilowo zdecydowanie polecam wszystkim zainteresowanym Frozen Synapse, które posiada całkiem ciekawą historię, świetną kampanię, genialny  cyberpunkowy klimat i jeden z lepszych soundtracków.

http://www.youtube.com/watch?v=vVGu_ydmwm8

http://www.frozensynapse.com/
Zapisane
Time is precious. Waste it wisely.

warGrim

  • *
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 5255
  • Ponury okurwieniec...
    • Zobacz profil
Odp: Let's Play...station...
« Odpowiedź #13 dnia: Listopad 20, 2012, 09:21:20 am »

Tak sobie czytam Twoje posty Wenanty i sie zastanawiam, kiedy masz na to wszystko czas ?
Mi sie wydawalo, ze jestem hardcorowym graczem WoTa, ale przy Tobie to dopiero stawiam pierwsze kroki :).
Zapisane
Every night and every morn
Some to misery are born.
Every morn and every night
Some are born to sweet delight.
Some are born to sweet delight,
Some are born to endless night.

Szewski

  • *
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 3508
    • Zobacz profil
Odp: Let's Play...station...
« Odpowiedź #14 dnia: Listopad 20, 2012, 07:14:52 pm »

kurka wodna to sie przyznam ze naparzam w guitar hero na gitarce, nba 2k11 na padzie iod czasu w jakies milegierki jak ostatnio heavy rain...
Zapisane
Dlaczego jestem bucem?

a) bo usuwam posty z partyzanta korzystając z prawa administracji, które sam sobie nadałem
b) bo  moje poczucie humoru jest wysublimowane i nie takie prostackie jak te, które napotykam w postach, które z partyzanta usuwam
c) i