Polskie Forum VTES

Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukanie zaawansowane  

Aktualności:

Autor Wątek: Jak bić, żeby zabić – o priorytetach słów kilka  (Przeczytany 3353 razy)

warGrim

  • *
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 5255
  • Ponury okurwieniec...
    • Zobacz profil
Jak bić, żeby zabić – o priorytetach słów kilka
« dnia: Luty 28, 2013, 11:28:44 am »

Jak bić, żeby zabić – o priorytetach słów kilka

   Ten tekst skierowany jest głównie do kombaciarzy, ale kilka proda
   Przez kilka lat granie turniejowego, ale nie tylko zauważyłem, że wielu graczy nie do końca wie, kogo i w jakim momencie rushować. Ile razy widziałem nieporadne zrywy combacierzy, którzy mając na ręce tzw. „combo śmierci” , w przypływie podniecenia atakowali kompletnie bezsensownie nie tego miniona, którego powinni. Postaram się napisać kilka porad dotyczących wyboru optymalnego celu dla naszego mordercy.

   Najważniejsze jest szybkie rozeznanie się w sytuacji na stole i „przeczytanie” decków. Należy przechowywać w głowie ranking największych zagrożeń na stole i z każdą turą/akcją go aktualizować. Czasami jedna zagrana karta całkowicie zmienia układ sił, priorytety naszych potencjalnych celów oraz zagrożenie, które mogą stanowić dla naszego decka. Dlatego należy stale być czujnym i kontrolować ready region przeciwników (nie tylko preya/predatora).

   Na co zwracać największą uwagę grając wombatem ? Oto lista kilku kluczowych spraw :

1.   Powerbleed na plecach – Jeżeli na plecach pojawia się Isabel Giovanni, Edward Vignes, Arkadian, Malki  lub inny typowy wampir dla tego rodzaju decka, to już wiemy czego się spodziewać. O ile ubicie Edwarda stanowi nie lada wyzwanie, pozostałe powerbleedy raczej nie powinny stanowic problemu. Pamiętać należy o jednym – im później zaczniemy pacyfikowanie predatora, tym mamy mniejsze szanse na wygranie. Granie Powerbleedem to zagranie Anarcha, uzycie go + Pentex i 3 x bleed za 6 i tyle w temacie . Jeśli możemy, blokujemy wszelkie Governy na superiorze, żeby spowolnić deck przeciwnika i natychmiast atakujemy.

2.   Polityka jako predator/prey  - bardzo nieciekawa sytuacja, jeżeli to przeciwnik ma inicjatywę (pierwszy ruch). Pentex + banishment i mamy dwa wampiry wyłączone z gry… Polityka to ogromny wachlarz możliwości akatu na poola i miniony, więc warto się upewnić, że nasz przeciwnik będzie miał do roboty coś innego, niż planowanie ataku na nas. Zastanawianie się na ratowanie wampów z torporu jest ciekawą alternatywą. Ja staram się zazwyczaj ubić wszystko, oprócz jednego wampa  (nie kluczowego) tak, aby rywal skoncentrował się głównie na defensywie.

3.   Kluczowe wampy tzw. Star wampy – Co tutaj duzo mówić. Cybele, Anson, Arika, Una, Antonio itp. Rada jest prosta, jak tylko pojawiają się w stole u preya/predatora – lejemy w mordę. Można zastanawiać się nad tym czy bić po crossie, ale w innym wypadku raczej nie ma sensu rozmyślanie – trzeba działać. Podobnie sprawa wygląda w przypadku kiedy my gramy Starem a w stole pojawia się wamp który może uwalić nam grę jedną kartą. Np. Enkidu vs. Anneke (ToGP). W takim przypadku kierunek dla Anneke jest jeden – do piachu!  Obietnice, ze ktoś nie zagra na nas danej karty są raczej mało warte, jak się pojawi okazja, większość graczy z nij skorzysta . Są oczywiście nielioczne przypadki ludzi, którym byłbym skłonny zaufać, ale lepiej dmuchać na zimne. Poza tym – im mniej minionów w stole, Tyl lepiej dla nas.

4.   Anty combat deck jako prey/predator  – nie wiem czy to właściwa nazwa, chodzi o decka który może nas w wombacie delikatnie mówiąc obić. Np. Grając Cel-Gunem, lepiej odpowiednio wcześnie pacyfikować ANI (Canine Horde) lub Potence. Jeśli mamy na ręce karty, które dają nam przewagę – to należy z tego korzystać. Zazwyczaj czekanie działa na naszą niekorzyść i daje możliwośc setupu przeciwnikom, dlatego jeśli mamy przewagę – wykorzystujmy to.

5.    „Pokojowa” ścianka na plecach – nie wiem czy lepiej mieć na plecach Malki, czy Walla z 10 odbiciami. Ścianki zazwyczaj są łatwym łupem dla naszym killerów, więc warto porozmawiać z predatorem o tym, jak często zamierza zagrywać odbicia (szczególnie jeśli ma bleedera na plecach), a jeśli dyskusja nie pomoże można pomóc mu w dojściu do wniosku, że poprawną odpowiedzią na to pytanie jest – „ani razu” – pacyfikując jego wampy. Zazwyczaj to pomaga .

6.   Temptacje, marionetki, Sensorki , Mind rape’y  i inne badziewia – tutaj sprawa jest prosta, trzeba przekonać gracza grającego takim badziewiem, że zagranie którejkolwiek z tych kart na naszego miniona beędzie jego ostatnią akcją w grze. O ile jest to predator lub prey, możemy a nawet powinniśmy uniemożliwić mu zagranie karty choćby jeden raz (Enkidu z zaszywka boli). Po raz kolejny zwracam uwagę, że raczej nie powinniśmy brać na serio zapewnień, że sensorki SA tylko do obrony i na nas nie będą grane, a Mind Rape’y wyłącznie do bleeda :D. Laćtypów ile wlezie i nie zastanawiać się długo.  Sprawa się komplikuje, jeśli taki gracz jest cross-table. Wtedy powinniśmy zaatakować odpowiednim momencie, np. kiedy jest już blisko zdobycia VPka i zostania naszym predatorem. Idealny czas na spuszczenie wpierdolu!

7.   Tzw. Przewijanie ręki z combatu na cross table wampach . Niekiedy mamy sytuację, że zapchaliśmy się kartami combatowymi i potrzebujemy dokopać się do kluczowej karty. Warto  odwiedzić wtedy crosstable frienda i się „przewinąć”. W dobrym tonie jest najpierw go o tym uprzedzić ,a  za ewentualne poniesione przez niego straty krwii odwdzięczyć się jakimś rushem itp. Czasami jesteśmy pod ścianą i musimy się taste’ować z pełnego wampa po crossie – takie jest życie, wtedy zazwyczaj taki gracz nie jest zachwycony i możemy spodziewać się „zemsty”, ale jak za dużo pyskuje i grozi zawsze możemy postarać się o to, żeby nie miał się kim mścić  To my jesteśmy na stole od grożenia!

8.   Rack, Montreal, Scieżka, Fragment i karty które można kraś/palić. Korzystajmy z tego, że gramy wombatem i podejmujmy akcje, których przeciwnicy nie będą blokować. Enkidu idący po Racka, Powerbase raczej nie jest mignonem, którego ktoś będzie blokował. Zachecamy również graczy, żeby nie starali się danej karty odzyskać, bo możemy ich odwiedzić z mniej pokojowymi zamiarami.  

9.   Groźby i ich egzekwowanie. Są gracze, którzy wyłącznie straszą, ale są też tacy którzy egzekwują swoje groźby. Ja jestem gdzieś pomiędzy, bo nie zawsze egzekwowanie groźby pomaga. Niemniej jednak warto raz na jakiś czas pokazać, że nie rzucamy słów na wiatr i obić jakiegoś miniona, któremu to zapowiedzieliśmy. Niech przeciwnicy wiedzą, że z nami nie ma żartów .

10.   Jak trwoga, to do Tupdoga  - tak, tak – kto ma pomóc graczowi, który nie ma obrony przez Malkami, polityką lub innym rodzajem decka i warzywi oczekując na swój koniec, jak nie combat. W takich przypadkach nawet znienawidzony 1 CAP staje się sprzymierzeńcem na wagę złota. Pamiętajmy o tym, że grając combatem  mamy w ręku najlepsze narzędzie do kontoli stołu i nie bójmy się go wykorzystywać. Czasami gracze są w stanie zrobić wszystko (w tym wygrać nam grę) tylko dlatego, że daliśmy im turę życia. Niektórzy uwielbiają być bohaterami ostatniej akcji i robić kretyńskie akcje w ostatniej turze :D. Uwielbiam takich graczy ! Dajemy takiemu graczowi turę gry, a on robi krzywą akcje, z której wyłącznie my czerpiemy korzyści. Tacy gracze to skarb, a umiejętność zidentyfikowanie takiego gracza to kluczowa cecha dobrego comaciarza.

11.   Deale z odpowiednimi graczami/ deckami to kolejna cecha która sprawia, że mamy przewagę. Rzadko kiedy uda nam się wygrać stół w pojedynkę. Często lepiej poświęcić 2 VPki żeby wziąć GW. Vampir to gra multiplayer, więc zawsze starajmy się mieć coś do zaoferowania. Najlepsi  combaciarze tak sterują stołem, że inni gracze pomagają im nawet o tym nie wiedząc.

Na koniec pragnę życzyć powodzenia wszystkim combaciarzom na zbliżających się MP-kach. Mnie niestety na nich nie będzie (na 90%) ale mam nadzieję, że te porady pomogą Wam w odniesieniu sukcesu !

SIŁA !!!

« Ostatnia zmiana: Marzec 03, 2013, 11:33:25 pm wysłana przez warGrim »
Zapisane
Every night and every morn
Some to misery are born.
Every morn and every night
Some are born to sweet delight.
Some are born to sweet delight,
Some are born to endless night.

Twardy

  • *
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 216
  • Sargath
    • Zobacz profil
Odp: Jak bić, żeby zabić – o priorytetach słów kilka
« Odpowiedź #1 dnia: Marzec 01, 2013, 11:52:43 am »

Fajne
Ja wiem, że wszyscy wiedzą ale mimo wszystko czyta się fajnie i aż człowieka kusi odtworzyć swoją wersję Twardestadt'a :P
Zapisane
God is now here or God is nowhere ?