Więc przestań Slave pier.dolić głupoty, bo kierownikowi płacą grubą kasę, a ja to robię w czynie społecznym. I jest to dla mnie hobby i zabawa, więc nie przyrównuj tego do pracy.
Kierownik w Poczcie Polskiej, bo o tym mogę pisać, zarabia jakieś 200 PLN więcej jak listonosz z obrywkami. Czyli nie wiele.
Zdarza się, że 2000 NETTO ledwo wyciąga, jak jest słaby miesiąc.
Ale poruszyłeś tutaj bardzo ważną kwestię. VTES to nie praca. To coś znacznie ważniejszego - HOBBY. Praca jest tylko tym, co człowiek czyni, aby robić inne, ważniejsze dlań rzeczy. Praca jest tylko pół-środkiem do celu. W pracy można robić rzeczy na odwal. We VTESa większość z nas gra, bo chce. Większość bawi się kartonikami, gdyż ma na to ochotę. Xiążęta są od tego, żeby organizować zabawę dla innych. Oraz, niestety, aby nieistniejącemu wydawcy, którego prawa uzurpuje sobie VEKN, organizować rynek zbytu.
Jeśli ktoś decyduje się na bycie xięciem, powinien przestrzegać zasad pracy narzuconych mu przez wyższe organa administaracji. Ja moje stanowisko xięcia Szczecina otrzymałem bezpośrednio od Wewnętrznego Kręgu. Co za tym idzie, jestem obowiązany wypełniać ich polecenia, i stosować się do ich zasad. Wszyscy xiążęta są, moim zdaniem, obowiązani do stosowania się do tych zasad, gdyż funkcjonują w ramach oficjalnej organizacji - VEKNu. Godząc sie na funkcjonowanie w jej ramach, przyjmują na siebie obowiązki jakie organ nadrzędny w tej organizacji dla nich wymyśli. Jeśli Wewnętrzny Krąg każe xiążętom ubierać się na żółto w trakcie oficjalnych imprez, to będzie to ich pieprzony obowiązek.
Wszyscy xiążęta pełnią swoje funkcje w czynie społecznym. Nijak nie zmienia to ich obowiązków. Wcale ich nie umniejsza. Mówienie, że należy być wdzięcznym, że xiążę robi cokolwiek, jest nieporozumieniem. Po to się zostaje xięciem, aby właśnie robić jak najwięcej. Aby oddać część siebie VTESowi. I, nie koniecznie stety, VEKNowi również.